- Chyba znów muszę zmienić styl i fryzurę! - powiedział oburzonym tonem Alex do Jack'a. Siedzieli na lekcji historii. Pani Cubus ciągle coś gadała o wojnie secesyjnej. Alex się nudził, przerabiał to na własnej skórze, nie musi tego sobie przypominać.
- Co? Alex, nie chcę cię urazić, ale czy Ty na pewno jesteś w pełni normalny? - zapytał Jack. Ten chłopak naprawdę go wkurzał.
- No wiesz... Prawie wszyscy, którzy są w tej klasie, łącznie z Tobą i Kate, myślą, że jestem elfem... Dlaczego?
- Bo wyglądasz jak elf, Alex! A teraz się zamknij, bo zaraz Cubus usłyszy!
- Nie boję się jej.
- Przestań, powiedziałem.
Zapadła chwila ciszy. Jack popatrzył na Tom'a, który myślał teraz nad odpowiedzią na pytanie zadane przez nauczycielkę. Chłopak rozejrzał się po klasie. Zauważył, że Kate siedziała dziś sama. Ciekawe co stało się z Monicą, pomyślał. Długie włosy Kate były związane w kucyk i lekko spływały po jej plecach. Ciekawe o czym myśli, pomyślał. Wyglądała jakby zobaczyła ducha i nie mogła się skupić.
Dopiero po chwili dotarło do niego to co przed chwilą powiedział Alex. Skąd on wie co my wszyscy myślimy?
- Alex? Mogę zadać Ci pytanie? - zapytał zaintrygowany.
- Już to zrobiłeś, ale, tak, możesz zadać! - odpowiedział wywyższającym go tonem, z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Jesteś inny... Powiedz mi, dlaczego przed chwilą powiedziałeś, że wszyscy myślą, że jesteś elfem? Skąd to wiesz? Skąd wiesz co oni myślą?
- Ponieważ... ja czytam w myślach, Jack'u! - powiedział, chyba trochę za głośno. Kilka osób obróciło się i popatrzyło na Alex'a. Chłopak także odwrócił się do nich i uśmiechnął.
- Masz nam coś do powiedzenia, Aleksandrze? - zapytała zdenerwowana małym zamieszaniem pani Cubus.
- Nic, nic, tylko... Wojna secesyjna była naprawdę ważną wojną. I Wy, nauczyciele, uczycie te dzieciaki tego co wam powiedziano na studiach, czy tego co przeczytaliście w podręcznikach. Tak naprawdę przyczyn tej wojny było o wiele, wiele więcej, pani Cubus. A rzeczy, które się tam działy są nie do objęcia przez rozumy takie jak wasze... Z wyjątkiem kilku osób w tej klasie. - uśmiechnął się.
Zdziwiona nauczycielka otworzyła szeroko oczy i o mały krok nie rozdziawiła szeroko ust. Już chciała coś powiedzieć, ale Alex wstał, zgarnął ze stolika swoje książki i napisał coś bardzo szybko na małym skrawku papieru. Podsunął go Jack'owi, tak, aby nikt tego nie zauważył. Następnie zaczął podążać do drzwi. Wszystkie osoby obecne w klasie podążały za nim wzrokiem. Chłopak zatrzymał się przed drzwiami. Odwrócił się do nauczycielki i z uśmiechem na twarzy powiedział:
- Do zobaczenia, pani Cubus! - i wyszedł.
Gdy drzwi się za nim zamknęły, zabrzęczał dzwonek kończący lekcję. Wszyscy poderwali się i wyszli czym prędzej z klasy. Jack złapał kartkę od wampira i wybiegł z klasy. Znalazł w tłumie Kate i złapał ją za rękę. Dziewczyna cały czas była nieobecna. Nic nie mówiąc, szli przed siebie, myśląc o tej dziwnej lekcji.
Kate zatrzymała się przy swojej szafce i schowała do niej książki i cały plecak. Odwróciła się do Jack'a i powiedziała:
- Chyba musimy pogadać...
- Masz rację, Kate. - Jack objął ją ramieniem i wyszli z budynku szkoły w kierunku, jednego z stolików ustawionych przed szkołą. Na najbliższym z nich siedział, wygrzewając się na słońcu z głową zwróconą ku słońcu, Alex.
Para podeszła do niego. Kate mocniej przywarła do Jack'a. Bała się. Ciągle myślała o ranach na karku i rękach chłopaka i o krwi na jego koszulce.
- Alex... Dlaczego to zrobiłeś?! - zagrzmiał Jack.
Zdziwiony wampir spojrzał na chłopaka z szeroko otworzonymi oczami.
- Oj, Jack! Ona pomyślała, że jestem głupi! I... i niegrzeczny! Przecież, zachowywałem się bardzo dobrze. Nic nie nabroiłem! Ale zdenerwowała mnie, więc powiedziałem jej prawdę!
- Chyba muszę Cię jeszcze dużo nauczyć! Mniejsza o to... Poznaj Kate, to moja dziewczyna.
Wampir wstał na równe nogi, pokłonił się i ujął prawą rękę w dłonie, a następnie złożył na niej lekki pocałunek. Spojrzał jej w oczy i uśmiechnął się. Zdziwiona dziewczyna zaczerwieniła się i odwzajemniła uśmiech. Po chwili przypomniała sobie o plamkach na jego koszulce. Spojrzała najpierw na nie, a później na swojego chłopaka.
- Ah tak... To nie jest to co myślisz Kate! Jestem wampirem i potrzebuję krwi. Ale to krew z torebki... Byłem głodny. - odpowiedział na niezadane pytanie, zawstydzony.
- Nic nie szkodzi. Jack, wytłumaczysz mi wszystko? - zapytała Kate, udając, ze już się tym nie przejmuje. Wampir, świetnie!
Chłopak usiadł na ławce przy stoliku i oparł głową na ręce. Kate usiadła obok niego, a Alex naprzeciw nich. Cały czas udawał przed parą, że nie przejmuję się tym, że dookoła niego chodzi mnóstwo młodych ludzi wypełnionych krwią.
- Zauważyłem Eve, - zaczął opowiadać Jack. - poszedłem więc za nią. Rozmawialiśmy. Powiedziała mi, że nadchodzi coś wielkiego i ważnego. Już miałem pójść po tym jak mnie obraziła i zdenerwowała, ale ona... zawołała tego... elfa! - Jack zaśmiał się, a Alex spojrzał na niego wzrokiem skrzywdzonego pieska. - Zaczął do mnie gadać, o wszystko się pytał... Na szczęście już się uspokoił. Eve powiedziała, że musi mi w czymś pomóc...
- W przygotowaniu do wielkiej bitwy Jack... - wtrącił wampir.
- O tym porozmawiamy później. - uciął szybko chłopak. - Później dowiedziałem się, że Aleksander nie jest elfem - kolejny śmiech. - lecz wampirem... Dość starym wampirem.
- Mam ponad 900 lat, Kate! - powiedział dumny.
- Całkiem sporo... Więc ty mówiłeś prawdę? To wszystko o wojnie secesyjnej?
- Tak. No wiesz, Kate. Ja wtedy walczyłem więc naprawdę dużo wiedziałem i widziałem. Jak myślisz, skąd mam te blizny?
- Na tej wojnie walczyły wampiry?! - zapytała dziewczyna zdziwiona.
- Tak! Było nas prawie tak wielu jak ludzi!
- Wracając do tematu, dowiedziałem się też, że potrafi czytać w myślach... To jest dziwne. - powiedział Jack. - No więc to wszystko. Chcesz wiedzieć coś jeszcze?
- Nie, nie już wszystko wiem. Będziesz mnie informował na bieżąco, jasne? Ha ha ha - zaśmiała się i zaczęli żartować między sobą.
Cała trójka siedziała przy stole. Alex zaproponował, aby nie iść na ostatnią lekcję. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że to dobry pomysł.
- Możemy iść na jakieś żarcie do Dinner Place! Uwielbiam to miejsce! - krzyknął radośnie Jack.
- Ale, Jack'u, czy mają tam jakieś krwiste steki?
Kate i Jack wybuchli głośnym śmiechem, przyciągając tym samym uwagę niektórych uczniów.
- Oj, Alex, naprawdę jesteś zabawny! - powiedziała Kate.
- Staram się.
Po krótkiej wycieczce do Dinner Place, Jack i Alex odprowadzili Kate do domu, a potem pobiegli do domu Jack'a.
- Myślisz, że Twoja mama zgodzi się, abym spał u was przez te parę dni?
- Myślę, że tak.
Chłopcy weszli do domu i wiedzeni słuchem podążyli do kuchni. W środku mama Jack'a pichciła coś pysznego na obiad dla rodziny. Gdy się odwróciła o mało nie dostała palpitacji serca. Wystraszona złapała się blatu stołu i uśmiechnęła do syna i jego kolegi niepewnie.
- Jack! Ale mnie wystraszyliście! - zaśmiała się ironicznie. - A my się jeszcze nie znamy, prawda?
- Owszem, nie znamy się. Nazywam się Aleksander. Aleksander Cooper. Jestem przyjacielem pańskiego syna! - Uśmiechnął się miło i podał rękę Caroline. Ona również z uśmiechem odwzajemniła uścisk i powiedziała:
- Witaj! Jesteś nowy w naszym miasteczku?
- Można tak powiedzieć... Chodzę tu do szkoły od dłuższego czasu. Moi rodzice szukają ciągle mieszkania do wynajęcia. A teraz mieszkamy u rodziny.
- Ooo... To fajnie, to bardzo miłe miasteczko. Na pewno się polubimy! Ale dlaczego,jeśli mogę spytać, jeśli tu nie mieszkacie chodzisz tu do szkoły?
- Bo nasza rodzina jest stąd właśnie! - odpowiedział radośnie. - Mama nie chciała, abym miał jakiekolwiek zaległości.
- A to wszystko wyjaśnia! Dobra siadajcie chłopaki, zaraz będzie obiad.
- Yyy... Dzięki mamo, ale jedliśmy już w Dinner Place, więc...
- Ahh... Dobrze, dobrze. Może Charlie zje więcej.
- Mamo, nie zapominaj o Claire! To jest mały smok. Ona je więcej niż ja!
Caroline zaśmiała się i puściła oczko do syna. Pomieszała coś w garnku i powiedziała jeszcze przez ramię:
- Jak będziesz na górze, powiedz smokowi Claire o obiedzie. Niech tu za chwilę będzie.
- Dobrze.
Chłopcy wyszli z kuchni i szybko wspięli się po schodach. Jack wskazał Alex'owi swój pokój, ale on otworzył drzwi do innego pokoju. To był pokój Claire.
- Ej! To pokój Claire! - krzyknął, przerażony możliwością , iż Alex może być już głodny.
Dziewczynka stała przy oknie z zamkniętymi oczami i rączkami lekko uniesionymi. Wyglądała jak mała czarodziejka wymawiająca zaklęcie, aby pomóc swoim przyjaciołom. Gdy tylko Alex wtargnął do jej pokoju Jack wyprzedził go i złapał dziewczynkę na ręce.
- Alex opanuj się! To jest moja siostra! - powiedział uspakajającym tonem.
- Ale ja nic nie chcę jej zrobić! - powiedział zdziwiony wampir.
Oszołomiona dziewczynka dopiero po chwili otworzyła oczy. Rozejrzała się dookoła. Na jej twarzy wykwitł piękny uśmiech i powiedziała do brata, aby postawił ją na ziemi. Chłopak niepewnie wypełnił prośbę siostry. Dziewczynką od razu pobiegła w stronę Alex'a. Chłopak otworzył szeroko ramiona a ona wpadła w nie z radością.
- Alex!!! Nareszcie! Uwolniłeś się już ode Eve? Co tu robisz dlaczego nie pisałeś i nie dzwoniłeś?
Jack oparł się o ścianę i patrzył zdziwiony jak stary, groźny wampir kręcił się po pokoju z jego młodszą siostrą w ramionach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz