O PÓŁNOCY

O PÓŁNOCY

wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział trzydziesty trzeci.

   Leżał na środku celi z szeroko rozwartymi oczami. Czerwień już zniknęła. Kły także. W głowie roiło mu się od różnych myśli. Leżał tak już od kilku godzin, wszystko go bolało. Niby ciągle myślał o czymś innym, ale cały czas coś w nim krzyczało: Obudź się! Przez te kilka godzin ciągle miał nadzieje, że człowiek leżący obok niego obudzi się, wstanie i zacznie krzyczeć, aby wampir go nie zabijał. Nadzieja matką głupich. Pomyślał.
   Z małego okienka nad jego głową do środka celi wlewał się strumień białego światła Księżyca. Alex nawet nie zauważył kiedy zaszło Słońce. Spojrzał w stronę małego okienka. Zmrużył mocno oczy i zakrył je dłonią. Przeturlał się powoli na brzuch. Policzkiem dotknął zimnej ziemi. Zamknął oczy.
   Nagle przypomniał sobie Petera. Nie wiedząc dlaczego, wyobraził sobie tego chłopaka, stojącego przed nim. Mówił coś. Aleksowi wydawało się, że to może być coś ważnego, bo chłopak był bardzo skupiony i chyba trochę... smutny?
   Wampir usiadł po turecku i ukrył twarz w dłoniach. Nie chciał patrzeć na ciało mężczyzny. Obrzydzało go to, co zrobił. Winił się za to, że nie znalazł w sobie jakiegoś zakazu, znaku stop, który by go powstrzymał.
   Przestań! Skarcił się w myślach. Pomyśl o tym, co powiedział ci Peter. Przez kilka chwil siedział tylko i zdawało mu się, że myśli o niczym. Tak naprawdę, nie zdając sobie z tego sprawy, nasłuchiwał czy aby na pewno serce człowieka przestało bić.
   Ni stąd, ni zowąd szybkim ruchem uderzył się w policzek. Pokręcił lekko głową i pomyślał o zmiennokształtnym. Chłopak zanim wyszedł z celi, zanim rzucił mu, tego nieżyjącego już człowieka, powiedział coś, co bardzo głęboko wstrząsnęło Aleksem.
   Na próżno myślał nad tym przez kilka godzin. Olśnienia doznał dopiero, gdy kolejny raz zobaczył przed sobą twarz Petera. Czarne oczy miał lekko podkrążone i zaczerwienione. Spoglądał na Aleksa z ukosa z niechęcią. Co chwilę potrząsał głową, w celu odgarnięcia włosów z czoła. Wampir stał teraz na przeciwko niego i patrzył na niego z wyrazem współczucia w oczach. Chłopak obrzucił go dziwnym spojrzeniem, a następnie spojrzał na zwłoki mężczyzny. Prychnął.
   - Wiedziałem, że ci się nie uda. - powiedział, cięgle patrząc na ciało.
   Alex wiedział, że jeśli chciałby dokonać przemiany, musiał by zrobić to teraz, lecz i tak nie miałby pewności, że przemiana się uda.
   - To twoja wina. Po co go tu wpuściłeś?! - krzyknął Alex z oburzeniem.
   Chłopak zaśmiał się gorzko. Wampir rzucił się na Petera. Złapał go za ramiona i rzucił nim o przeciwną ścianę. Zmiennokształtny był zaskoczony. Upadł pod ścianą i jęczał cicho. Rozmasował obolały kark. Powoli otworzył oczy. Alex stał nad nim, wyciągając do niego rękę. Peter złapał ją szybko i usiadł zwinnie.
   - Przepraszam, to był rozkaz. - powiedział, ciągle masując kark. - Jeszcze przez jakiś czas muszę je wykonywać...
   - Czyli... zgadzasz się? - zapytał wampir, niepewnie spoglądając na zmiennokształtnego.
   - Tak.
   W celi zapadła cisza.
   - Cieszę się, że będziemy współpracować, ale byłem prawie pewien, że się nie zgodzisz i mnie wydasz. - powiedział lekko skruszony, przerywając denerwującą go ciszę.
   - Decyzję podjąłem przed chwilą. Ściśle mówiąc w momencie, kiedy rzuciłeś mną o ścianę. - odpowiedział i zaśmiał się. - Idąc do ciebie, byłem przekonany, że się z tobą nie zgodzę i opowiem o wszystkim mojej matce, ale to co ty zrobiłeś... Rzuciłeś się na mnie, bo przeze mnie zabiłeś człowieka! - prychnął. - Dla kogoś innego wydawałoby się to dziwne i nienormalne. Ty po prostu brzydzisz się zabijaniem... Ale paradoksalnie jesteś wampirem, jesteś maszyną do zabijania. Według mnie to, że zabiłeś tego człowieka to nic złego. To... powiedziałbym, że to... przyroda. Taki jesteś, takiego cię stworzono. - chłopak wzruszył ramionami i powoli wstał.
   - Mimo wszystko, jestem na siebie za to zły. Powinienem był się pohamować. - szepnął Alex i po raz pierwszy spojrzał na ciało człowieka.
   - Zdałem sobie także sprawę, że moja matka nie była by zdolna do takiego czegoś. - kontynuował Peter. -  Nie byłaby w stanie smucić się śmiercią jakiejś osoby. Eve za każdym razem, gdy kogoś zabije, uważa to za coś wspaniałego, za wygraną. Tak naprawdę, ona jest już na dnie, bo czerpie przyjemność z... z zabijania. - powiedział to zawstydzony. Alex pomyślał, że on także wstydził by się, gdyby miał taką matkę. - Postanowiłem, że ci pomogę i skończymy z tym wszystkim co ona robi. Skończymy z nią. - Jego głos się zmienił. Teraz było w nim słychać pogardę dla tej kobiety. Mądry chłopak, pochwalił go wampir w myślach.
   Siedzieli w celi i rozmawiali, jakim sposobem wydostać Aleksa z celi i dostać się do domu Jacka. Po chwili zaczęli żartować, rozmawiać o różnych nieważnych sprawach. Alex opowiedział Peterowi całą jego historię, a później zaczął opowiadać o Jacku, Alice i Claire.
   - Są dla ciebie jak rodzina? - zapytał Peter.
   Wampir przytaknął i zaczął opowiadać o wszystkim co zrobiła dla niego Alice, o dniu kiedy poznał Claire i Jacka. O tym, że na początku ich znajomości strasznie dużo gadał, a to denerwowało wilkołaka. Tyle, że Alex miał wtedy ubaw. Dopiero kiedy poznał Kate...
   Wspomniał o Kate i wpadł w trans. Zupełnie zapomniał o jej przemianie. Czy to już się stało? A może Kate ciągle czeka na ten moment. Opowiedział Peterowi o swojej, jakże dziwnej przemianie, a następnie chłopak opowiedział mu o swojej.
   Przez chwilę siedzieli w ciszy, i właśnie wtedy Alex coś usłyszał.
   Czarownica! Wreszcie!
   Chłopak wstał energicznie i złapał się za głowę.
   - Alex? Coś nie tak? - zapytał Peter. W jego głosie słychać było zdenerwowanie.
   Alex! Co z Alexem! Gdzie on jest? Czy coś mu się stało?
   Słyszał Głos w swojej głowie, na dodatek mówił on o nim.
   Kim, albo czym jesteś?! pomyślał, z nadzieją, ze Głos go usłyszy i zniknie. Odejdź zostaw mnie w spokoju!
   Cisza. Jakby Głos go usłyszał i posłuchał.
   - Alex?! Co się dzieje? - krzyczał Peter.
   Chłopak stał na przeciwko wampira, trzymał go za jego ramiona i energicznie nim potrząsał.
   Alex?
   - Chyba wariuje... - szepnął i rozszerzył oczy do maksimum. - Cicho, przez chwilę bądź cicho. Proszę.
   Peter puścił Aleksa, cofnął się o krok i patrzył na niego podejrzliwie.
   Kim jesteś, do jasnej cholery?!
   Alex! Alex! Ty żyjesz, tak bardzo się cieszę!
   Też się ciesz, ale powiedz mi kim TY jesteś?!
   Słabo kojarzysz fakty, Alex.
   Cisza. Zaczął myśleć intensywnie. Kto mógłby go znać, a ponad to martwić się o niego, i cieszyć się z tego, że został wreszcie czarownicą?!
   Zdał sobie sprawę, że jego mózg pracuje wolno i nie dość sprawnie. Coś było nie tak. Stał wpatrzony w jakiś punkt i myślał. Myślał bardzo intensywnie. Poczuł, że zaraz eksploduje.
   - Alex? - Peter patrzył na niego jak na wariata. - Co ty robisz?
   Halo, jesteś tam? Zapytał Głos.
   Nagle go olśniło.
   Kate! Jak to możliwe, że cię słyszę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz