O PÓŁNOCY

O PÓŁNOCY

czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział siódmy.

   Dwie postacie siedzące na małej polance w środku lasu z daleka wyglądały przyjaźnie. Ot, para nastolatków ciesząca się sobą na wzajem. Ale to tylko pozory. Prawda była nieco inna. Kobieta, Eve, była potężną istotą magiczną, a chłopak, Jack, siedzący obok to przyszły wilkołak.
   Jack siedział, na lekko mokrej trawie, wpatrzony w Eve i zasłuchany w jej miły, melodyjny głos. Kobieta opowiadała mu jak będzie przebiegać przemiana i co będzie musiał i mógł robić po.
   - Na początku znów będę musiała Cię ugryźć, Jack. - powiedziała Eve, co wywołało grymas zawodu na twarzy chłopaka. - Lecz tym razem nie będzie to tak bolało. Następnie po raz pierwszy przemienisz się w wilka. Chwilę pobiegasz ze mną po lesie, przecież musisz się przyzwyczaić do nowego ciała! - wypowiedziała te słowa z nieskrywaną radością.
   - Więc to moje ostatnie chwile życia, tak? - zapytał Jack.
   - Tak, ale tylko tego ludzkiego. Masz rację. Twoje nowe życie będzie o wiele, wiele dłuższe.
   Nastała chwila ciszy. Eve szepnęła do Jack'a szybko, że idzie się przygotować.
   W głowie chłopaka nastąpił jeden wielki chaos. Nie mógł usłyszeć swoich myśli, bo miał ich za dużo. Zadawał sobie pytania: A może mam jeszcze szanse na ucieczkę? Na pewno ma za sobą ochroniarzy, czyli ucieczka nie wchodzi w grę. Co będzie jeśli nie uda mi się przemienić w wilka? Nawet nie wiem jak to zrobić! Czy będę mógł przebywać wśród ludzi, czy będę musiał ich unikać? Dlaczego to mnie wybrali?!
   Siedząc tak z głową ukrytą w dłoniach usłyszał lekki szum i odgłos łamanej gałązki. Wstał, głęboko odetchnął i odwrócił się. Na skraju lasu, w tym samym miejscu gdzie sześć lat temu, stał rudy wilk. Tym razem było widać, że się uśmiecha i jest zadowolony z tego co ma się tu zaraz stać. Wilk skłonił się grzecznie przed Jack'iem i puścił do niego oczko. Na twarzy chłopaka wykwitł lekki, niepewny uśmiech. Podszedł dwa kroki w stronę wilka. Jack szybko zlustrował wzrokiem całą polanę kończąc na dokładnym przyjrzeniu się Eve. Skinął jej lekko głową, zacisnął ręce w pięści i zamknął oczy.
   - Jestem gotowy. - szepnął. - Jestem gotowy!
   Jack nie chciał widzieć jak Eve go atakuje, lecz w ostatniej sekundzie otworzył oczy. W jego umyśle zapisał się widok idącej z gracją wilczycy, która następnie rozwiera pysk, by odsłonić dwa rzędy idealnych, białych zębów.
   Blizny, pozostałe po wcześniejszym ugryzieniu, zaczęły płonąć żywym ogniem. Chłopak czuł dokładnie wszystko co działo się w okolicy jego szyi. Wilczyca szybkim ruchem wgryzła się w to samo miejsce i rozerwała zabliźnione już rany. Jack czuł ból tak potworny jak ten, który męczył go każdej nocy. Ból emanował żarem na całe ciało. Chłopak rzucał się na wszystkie strony, a z jego gardła wydobywał się ostry krzyk.
   Nagle ból ustał. Jack leżał na ziemi, a z jego rany sączyła się mała stróżka krwi. Spróbował otworzyć oczy. A może to sen i cały czas jestem w moim pokoju... - pomyślał. Mylił się. Jego oczom ukazała się rudowłosa kobieta klęcząca nad nim.
   - Przepraszam Jack. Nie chciałam żeby aż tak bolało. - powiedziała.
   Pierwszy raz od początku ich znajomości chłopak zobaczył w jej oczach smutek i gniew. Lecz gniew nie był skierowany do niego, a do samej siebie. Czyżby ona coś do mnie czuła?! - przez myśl przemknęło mu to dziwne zdanie, lecz odepchnął je szybko krótkim, ironicznym śmiechem.
   - Nie mi nie jest. Przecież od sześciu lat czuje to samo co noc! - zaśmiał się.
   - Tak, tak. I nareszcie możesz odetchnąć, bo to był ostatni raz!
   Jack zdziwił się. Ostatni raz? To wspaniale! A jednak marzenia Claire bardzo szybko się spełniają.
   - Jack, teraz myśl tylko o tym, że już jesteś wilkiem! Tak po prostu poczuj to w sobie. Przemienisz się szybko jeśli uwierzysz w to co się tu stało! Popatrz jak ja to robię... Może trochę Ci pomogę, chłopcze.
   Eve wstała, otrzepała elegancko sukienkę i odetchnęła głęboko. Na jej twarzy malował się spokój i powaga. Nagle podskoczywszy lekko w górę kobieta zmieniła się w rudą wilczycę.
   - To było świetne! - powiedział Jack. - Teraz moja kolej!
   Chłopak stanął wyprostowany i wziął głęboki oddech. skupił swoje wszystkie myśli na dwóch zdaniach:

                                     "Jestem wilkiem!"   "Wierzę w to i tego chcę!" 

   Jack nawet nie poczuł przemiany. Nie czuł żadnego bólu, ani nawet kłucia czy łaskotania. Po prostu po paru sekundach stał już nie na dwóch, ale na czterech łapach. Jego sierść była głęboko brązowa, tak jak jego włosy na ludzkim ciele. Był zadowolony z tego jak wygląda. Zdziwiony był tylko dziwnymi głosami w jego głowie. Jakby mógł słyszeć myśli wszystkich ludzi.
   Spojrzał na Eve. Gdy patrzył na nią jako człowiek wyglądała jak zmutowany i przerośnięty rudy wilk. Teraz patrząc wilczymi oczami była bardzo piękna. Jej sierść bardzo błyszcząca, oczy bystre i mądre, choć zwierzęce. Co ja wymyślam, ona jest moją szefową a nie koleżanką do oceniania jej wyglądu i flirtowania z nią. A po za tym... jest jeszcze Kate.
   Eve nagle zaczęła biec. Jack dołączył do niej po paru sekundach. Biegli tak krótką chwilę. Jack, w przeciwieństwie do Eve, skakał, wymyślał dziwne ćwiczenia, sprawdzał jak wysoko podskoczy. Gdy rudowłosa zginęła mu z pola widzenia przyspieszył i znów znaleźli się na tej samej polanie co wcześniej. Wilczyca wskoczyła za skraj polany, aby po chwili wrócić w postaci człowieka zawiązując jeszcze pasek jej sukienki.
   Jack uczynił to samo. Gdy już wrócił ubrany ujrzał Eve siedząca znów w tym samym miejscu.
   - Podejdź tu. - rozkazała stanowczym głosem kobieta.
   Chłopak używając nadzwyczajnej prędkości znalazł się przy niej w mgnieniu oka.
   - Teraz już wiesz jak możesz się przemienić. Jestem dumna z Ciebie, że tak dobrze Ci poszło. Pamiętaj, że jesteś teraz silniejszy, szybszy, masz polepszony wzrok i słuch. Musisz uważać, aby nie okazywac tego przy ludziach.
   - Czyli mogę się spotykać z ludźmi? - zapytał podekscytowany.
   - Oczywiście. Wierzę, po dniu obserwacji, że dasz radę pohamować się przy istotach niemagicznych. Jak już mówiłam jesteś wybrany, więc gdy tylko ustalimy, ja z Najwyższą Radą, datę naszego spotkania w tej sprawie, powiadomię Cię jak najszybciej będę mogła. Coś jeszcze?
   - Myślę, ze mam kilka pytań.
   - Więc?
   - Czy znasz kogoś, kto tak jak ja został wybrany?
   - Nie znam wybrańców, lecz znam niektóre osoby magiczne.
   - Kto to? Powiedz mi, proszę!
   - Tego nie mogę Ci zdradzić. Dowiesz się lub domyślisz sam, bo jako wybraniec jesteś obdarzony nadzwyczajną inteligencją.
   - A co się stanie, gdy ktoś dowie się kim jestem?
   - Jeśli powiesz to tej osobie sam, będziesz musiał go chronić przed istotami cieni, które polują na takie osoby, a w chwili nie uwagi wykradają ich dusze i zajmują ich miejsca. Są one naprawdę niebezpieczne. Co innego jeśli powiesz o tym istocie magicznej... Niczym to nie grozi.
   - Co mam teraz robić dopóki nie dostanę żadnych wiadomości od Ciebie, Eve?
   - Żyj tak jak zawsze. Chudź do szkoły, spędzaj czas z przyjaciółmi, opiekuj się rodziną. To co zwykle, tyle, że z ostrożnością!
   - Oczywiście Eve.
   - No to już wszystko wiesz... Muszę już iść. Rada mnie wzywa.
   Kobieta wstała zwinnym ruchem, patrząc na Jack'a. On także wstał. Stali tak naprzeciwko siebie patrząc sobie w oczy.
   - I pomyśleć, że kiedyś chciałeś mnie zabić...
   Podeszła bliżej i ni stąd ni zowąd przytuliła chłopaka z całych sił. Zdezorientowany odwzajemnił uścisk. Kobieta odsunęła sie od niego i ruszyła w kierunku lasu. Odwróciła sie na jego skraju i rzekła:
   - Do zobaczenia Wilczku! Powodzenia!
   Jack patrzył jak  Eve odchodzi i znika za zasłoną zieleni. Gdy już nie mógł jej dojrzeć usiadł ciężko na kamień, który jeszcze przed chwilą zajmowała Eve.
   - Uff, no i po wszystkim. To co teraz zrobie? - zapytał sam siebie.
   Chłopak myślał gdzie mógł pójść najpierw. Do domu, do matki, siostry i ojczyma? Do przyjaciół? Do szkoły? Do ciotki Alice?
   Po chwili namysłu przypomniał sobie jeszcze jedno ważne miejsce. Tak, to tam właśnie pójdzie najpierw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz