- Czego chcesz? - zapytał oburzonym tonem Jack, stojąc naprzeciwko rudowłosej kobiety w środku lasu.
- Dlaczego tak nie miło się do mnie odzywasz? Ja zawsze byłam dla ciebie miła. Oczekuję tego od ciebie również! - odpowiadając wyraźnie posmutniała. - Żadnego słowa powitania, ani uścisku?
- Nie wiem czy wiesz, ale mam dziewczynę! - był dumny z tego, że może wypowiedzieć te słowa. - Chcę być wobec niej lojalny. I... Nie widzę powodu, dla którego powinniśmy się przytulać na powitanie.
Smutek w oczach Eve pogłębił się.
- Musisz bardzo ją kochać, co? Choć taka miłość z dnia na dzień długo nie przetrwa. Uwierz mi. Mam setki lat doświadczenia. - była dumna z tego, że zadawała mu ból tymi słowami. Choć kochała go, podobało jej się to.
- To nie jest miłość z dnia na dzień! Ona była w nas, we mnie i w Kate. Ale nikt z nas nie chciał wypowiedzieć tego głośno. Baliśmy się o naszą przyjaźń. A Ty zachowujesz się jakbyś była o mnie zazdrosna! Tak nie jest, prawda?
Eve nie odpowiedziała mu. Patrzyła na niego przenikliwym spojrzeniem, udając obojętną. Jack westchnął i pokręcił głową.Przerwał ciszę:
- Więc przybiegłem tu tylko po to, abyś mogła mnie zdenerwować?
- Uważaj co mówisz, wilczku. Nie tak Cię wychowywałam!
- Zacznijmy od tego, że nigdy mnie nie wychowywałaś! Nie mów tak, nie masz prawa!
- Nawet nie wiesz jakie mi przysługują prawa, dziecko.
Zmęczony tą rozmową chłopak odwrócił się i zaczął iść w stronę szkoły. Usłyszał ciche przeprosiny i prośbę, aby wrócił.
- Czego chcesz?! - krzyknął do niej odwracając się.
- Chcę porozmawiać, podejdziesz do mnie?
Niechętnym krokiem zbliżył się do Eve i usiadł na dużym głazie naprzeciwko niej. Patrzył na nią, lecz ona nic nie mówiła. Patrzyła w niebo. Jack zastanawiał się czy kropelki deszcze nie denerwują rudowłosej, uderzając w jej twarz.
- Słucham! Co chcesz mi powiedzieć? - zapytał naglącym tonem.
- Już niedługo wydarzy się coś ważnego w życiu wszystkich istot magicznych. Ty jesteś wybrany i musisz tam być. Na czas przygotowań będzie Ci pomagał Aleksander.
- Zaraz, zaraz, zaraz! Jaki Aleksander? Co ty, do cholery, wygadujesz?
- Aleksander to mój przyjaciel. Będzie Ci pomagał się przygotować. Tak nakazała Rada Najwyższych. Myślę, że się polubicie nawzajem! - Uśmiechnęła się radośnie i przyłożyła dłonie do ust. Wykrzyknęła parę razy imię przyjaciela.
Po paru sekundach przy jej boku stanął miedzianowłosy, szczupły... chłopiec. Jack sądził, że Aleksander będzie od niego starszy, silniejszy... Okazało się, że był bardzo chudy i wysoki. Twarz rozjaśniał mu szeroki, nie schodzący z niej, uśmiech. Na pierwszy rzut oka Jack pomyślał, że jest on elfem. Styl jego ubioru i kształt i mimika twarzy wskazywały na to, lecz Eve zaprzeczyła temu twierdzeniu po chwili milczenia.
- Jack, Aleksander, poznajcie się! Jack jest wiolkołakiem. Tak jak ja Alex. Natomiast mój przyjaciel Aleksander jest wampirem, Jack.
- Świetnie... Yyy... Miło było Cię poznać, ale muszę już lecieć na lekcję, więc narka, do... kiedyś tam! - zaczął już biec, ale usłyszał donośny krzyk Eve.
- Nie tak prędko! Alex idzie z Tobą!
Jack zatrzymał się energicznie. Wpadł w otępienie, co pozbawiło go nawet ochoty na dalszy bieg. Po chwili odwrócił się do nich z szeroko otworzonymi oczami.
- Co, proszę?
- Powiedziałam, Ci przecież, że będzie Ci pomagał! On nauczy Ciebie paru rzeczy... A może i on nauczy się czegoś od Ciebie!
- Mówiłem Ci już jak bardzo Cię nienawidzę?! - zapytał zdenerwowany.
- Nie. Nie mówiłeś. Alex, pamiętaj zachowuj się grzecznie. To jest szkoła i tam jest dużo ludzi, ale nie wariuj. Oni nie wiedzą kim jesteś! Trzymaj się Jack'a. To dobry chłopak.
- Do szkoły też ze mną idzie?! A gdzie będzie siedział na lekcjach?! - złapał oddech i popatrzył na uśmiechającą się Eve. Rozszerzył oczy do maksimum i krzyknął: - Nie! Nie mów tego! Nie zrobisz mi takiego świństwa!
- Niestety tak! Aleksander jest już wpisany jako jeden z uczniów twojej szkoły! Będzie z Tobą na każdej lekcji! Uśmiechnij się, poznacie się bliżej i będziecie mieć na siebie oko nawzajem. - odpowiedziała złośliwie po czym zniknęła.
Chłopak stał bezradny patrząc na, jak myślał, bardzo skromnego wampira przypominającego elfa. O co tu chodzi? pomyślał. Popatrzył bezradnie na elfa i powiedział:
- Chodź, Alex. Zaraz zacznie się druga lekcja! - spojrzał na niego wrogo i ruszył w kierunku szkoły.
Nastąpiła krótka chwila ciszy.
- Mam na imię Aleksander! Możesz do mnie mówić Alex. I jestem wampirem. Zostałem przemieniony kiedy miałem piętnaście lat, ogólnie mam 965 lat! A Eve nazywa mnie ciężkim przypadkiem, bo zachowałem wszystkie głupie cechy typowego nastolatka! No wiesz... Ciągle gadam, dużo biegam, jestem strasznie leniwy i... Szkoła jest głupia, prawda? Po co tam idziemy? Jaki przedmiot będziemy teraz mieć? Czy nauczyciel jest fajny? Oby to nie była chemia! Strasznie nie lubię chemii. Chociaż... Czasem na chemii są żaby! Albo na biologii! Lubię je gonić, a ty?
- Zamknij się! - krzyknął Jack. - Jeśli mam z Tobą wytrzymać ten jakiś tam czas do tego ważnego wydarzenia to po prostu się zamknij! Idziemy do szkoły. Będziemy mieć teraz geografię. Nauczycielka nie jest zła, ale lepiej się nie odzywaj jak nie poprosi. I jeszcze jedna mała prośba... Mógłbyś nikogo nie wyssać z krwi? - Jack popatrzył zdezorientowany na Alexa.
- No jasne, napiłem się rano. To idziemy?
- Tak, chodź.
Chłopak włożył ręce w kieszenie i powoli ruszył w kierunku szkoły. Do kolejnej lekcji mieli jeszcze dziesięć minut. Spokojnie, jeszcze zdążę go oprowadzić po budynku, pomyślał, choć pewnie i tak nie ma sensu, bo będzie cały czas za mną łaził.
Co raz bardziej zdenerwowany głupimi pytaniami Aleksandra przyspieszył, chcąc go zgubić. Na marne. Nagle zadzwonił dzwonek szkolny. Z drzwi jednego z budynków zaczęły wylewać się tłumy ludzi idących na lekcje do drugiego budynku. Gdzieś pomiędzy nimi znalazł twarz Kate. Zawołał do niej, ale ona nie usłyszała. Nagle Kate zaczęła coś mówić:
- Daj mu spokój! On ma teraz tak jakby... Trudny okres w życiu. Kiedy ty tak miałeś, pomagaliśmy Ci, a nie osądzaliśmy Cię bez Twoich wyjaśnień. Więc teraz nie masz prawa go obrażać.
- Ale on już totalnie olał sobie szkołę, Kate! Olał nas, olał wszystko!
Michael.
- Nie wiesz co się stało teraz w jego życiu! Przestań, nie dotykaj mnie i nie przepraszaj. Nie musisz się nawet do mnie odzywać!
Jack patrzył na tą scenę z oddali. Jego przyjaciel nie zauważył go i chłopak usłyszał wszystko co Michael o nim myśli. Powinien to zmienić. Zmienić siebie. Ale na początek musiał zaopiekować się elfem stojącym obok niego i zadającym bezsensowne pytania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz